Level reprezentacyjny

by pawelek05

Z pewnością setki razy już podnoszono temat odnośnie tego, która piłka stoi na lepszym levelu – ta reprezentacyjna, czy też klubowa. Setki, jeżeli nie tysiące jajogłowych ekspertów od piłki nożnej głowiło się już czy gwiazdorska Barcelona pokonałaby mistrzów Europy i świata Hiszpanów, czy poziom piłkarskich mistrzostw globu jest wyższy od rozgrywek Ligi Mistrzów. Kłopot ten choć interesujący, wydaje mi się całkowicie niemożliwy do zmierzenia. Bo w jaki sposób tu niby zorganizować mecz Hiszpanów z barcelończykami, kiedy trzon ekipy Pepa Guardioli stanowią właśnie reprezentanci państwa z półwyspu Iberyjskiego? Zaczęło mnie to zastanawiać po tym, jak przypomniałem sobie słowa Leo Benhakkera, byłego selekcjonera naszej reprezentacji, który co chwila mówił, iż konkretny zawodnik nie prezentuje jeszcze niezbędnego poziomu reprezentacyjnego. A w jaki poziom osiągnął piłkarz powiedzmy z doświadczeniem gry w Chamions League, który jednak z niewiadomych przyczyn nie gra w reprezentacji swego kraju? Albo jaki level prezentują nasi obecni reprezentanci, z których kilku rywalizuje przecież w najsilniejszej lidze Starego Kontynentu, część z nich rywalizuje przecież również w LE. Mimo tego, ogólnie generalnie akceptowany przez reprezentantów Franciszka Smudy poziom to mistrzowski, jeśli będziemy brać oczywiście zdolności picia przez nich wódki. Podejdźmy jednak do sprawy bardziej poważnie. Za niecałe dwa lata Polska, z racji bycia współgospodarzem piłkarskich mistrzostw Europy Euro 2012 rozegra co najmniej trzy pojedynki z czołowymi państwami Europy. Żeby nie skończyło się tak, jak zwykle, czyli spotkaniem otwarcia, o wszystko i o honor, potrzeba nam albo cudu, albo, jak uważa telewizyjny ekspert Bożydar Iwanow, dymisji trenera. Nie mam pojęcia co należy zrobić, wiem jednak co uczynić by się przydało. Zaprzestać interesowania się piłką nożną i zająć się sportem bardziej konstruktywnym, np. badmintonem.

Leave a Reply


This blog has been fine-tuned by WordPress Tweaks