Imiona o różnych skojarzeniach
by pawelek05Nierzadko spotykam się z sytuacjami, w których kiedy słyszę jak na imię swojemu potomkowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej bajtowa reakcja. Często bywa także, że chce mi się płakać, jestem załamany, zmieszany, po prostu nie mogę tego przyswoić. O stylu się oczywiście nie kłóci, to co może nie podobać się mnie, inni mogą uważać za ideał – i vice versa. Grunt jednak w tym, iż myślę, iż co poniektóre imiona tak dogłębnie zakorzenione są w naszych umysłach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, że wielkim ryzykiem jest chrzczenie w ten sposób swych dzieci, które dodatkowo mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z chłopcem o imieniu Adolf, i wcale nie był z Niemiec. W swoim życiu miałem okazję podać dłoń Albinowi, który kompletnie nie posiadał śnieżnobiałej skóry a nawet Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie pracując w dzienniku – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju często pokazują się również ludzie o słodko brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie śmierdzi? Jeżeli rozchodzi się o płeć piękną, moja koleżanka ma na imię Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. Jest również Sonia, która kojarzy mi się z małym, bezbronnym szczurkiem, którego umieszcza się w klatce, a także Żaklina, której imię z trudem przechodzi mi przez usta. Uważam, iż im dłużej i intensywniej rodzice głowią się nad imionami dla swoich dzieci, tym bardziej opłakane są tego efekty.